|
|
OPIS MECZU |
|
|
|
Sobota - 06.08.2005 - godz. 16.00 |
|
Astra Krotoszyn - 2 : 3 - Zjednoczeni Rychwał |
|
|
|
Bramki dla Astry: Hubert Wronek (10), Wojciech Falentin (41) Astra: Półtoraczyk, Potarzycki, Sworowski, Kosiński, Wawrocki, Falentin (76 Frydryszak), Baran, Nowak, Wronek (88 Sikora), Szajkowski, Smyczyński Zjednoczeni: Kotoński,
Durkiewicz, Olek, Rob. Lenart, Okoński, Witek (90 Wejman), Kwieciński (46 Sypuła),
Gadomski, Derbich (64 Pyrzyński), J. Krzyżanowski, Pawlak (70 Banaszak) Gdy do przerwy sobotniego meczu Astra, na inauguracje nowego sezonu, prowadziła u siebie, ze Zjednoczonymi 2:0 wydawało się, że da to nam komplet punktów. Niestety, jak się później okazało, nie zainkasowaliśmy nawet jednego. Mecz mógł rozpocząć się nadwyraz wspaniale, gdyż rekordowo szybko bo już w 40 sekundzie bramkę zdobył Łukasz Smyczyński. Zdaniem sędziów uczynił to jednak ze spalonego i jej nie uznali. Znane przysłowie mówi co się odwlecze to nie uciecze i to się potwierdziło. Co prawda strzał Szajkowskiego w 3 min. był jeszcze minimalnie niecelny, ale w 10 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Wojciecha Falentina celnie główkował Hubert Wronek i objęliśmy prowadzenie. Chwilę potem znów po podaniu Falentina do Smyczyńskiego piłkę na róg w ostatniej chwili wybił Przemysław Durkiewicz. W 25 min. niewiele z rzutu wolnego z 18 metrów pomylił się grający trener Michał Kosiński. W 41 min. wspaniałym strzałem w tzw. długi róg popisał się Falentin podwyższając prowadzenie. Nie minęła nawet minuta gdy 17 letni bramkarz gości - Łukasz Kotoński wygrał pojedynek sam na sam z Szajkowskim. Mimo więc tej nie wykorzystanej stu procentowej okazji po pierwszej części można było być zadowolonym i optymistycznie patrzeć na drugą połowę. Wystarczy chociażby wspomnieć, że przyjezdni ani razu poważniej nie zagrozili naszej bramce. Tymczasem niespodziewanie rolę się odwróciły po zmianie stron. To Zjednoczeni od pierwszego gwizdka sędziego zaczęli nadawać ton grze. Już w 46 min. po silnym strzale Pawlaka i interwencji Piotra Półtoraczyka skończyło się na rogu. Nie dał się on także pokonać Okońskiemu z rzutu wolnego z 18 metrów (50 min.). Natomiast w 54 min. niecelnie główkował
Gadomski. Chwilę potem najpierw Kotoński dobrze spisał się po uderzeniu Smyczyńskiego z 20 metrów, a następnie akcji Michała Potarzyckiego nie zdołali zamknąć Smyczyński i Szajkowski. Niestety w 63 min. kontaktowego gola strzelił
Gadomski. W 72 min. nieco egoistycznie zachował się Bartłomiej Nowak marnując dobrą okazję. Rywale przeprowadzili szybką kontrą zakończoną doprowadzeniem do wyrównania przez
Tomasza Pyrzyńskiego. Po upływie zaledwie 180 sekund Robert Lenart z ostrego kąta chciał dośrodkować na pole karne, ale piłka mu zeszła i to w ten sposób, że ku zaskoczeniu wszystkich wpadła do siatki. Było to więc 13 minut, które wstrząsnęło Astrą. Miejscowi kibice nie wierząc własnym oczom przecierali je ze zdumienia. W końcówce, nie mając już nic do stracenia, znowu zaatakowaliśmy odważniej m.in. dwie okazje miał Smyczyński, ale wynik niestety nie uległ już zmianie i porażka, której po pierwszych 45 minutach, chyba nikt z krotoszyńskich kibiców i działaczy się nie spodziewał stała się jednak faktem. Sprawdziły się więc słowa trenera Jerzego
Banaszaka, który po ostatnim sparingu jego drużyny ze Spartą Konin, wygranym 2:1, po dwóch karnych
Gadomskiego, zapowiadał lepszą dokładność i skuteczność w pierwszym meczu o punkty. Witold Blandzi Wywiady: Jerzy Banszak trener Zjednoczonych: -Jakby pan ocenił ten mecz? -Jak oceniasz ten mecz? Rozmawiał Witold Blandzi |
| - Strona główna - |