OPIS MECZU

   

Niedziela - 14.08.2005 - godz. 15.00

Korona Piaski - 1 : 3 - Astra Krotoszyn

   

Korona: Kordus, Kendzia, Kluczyk, Naskręt, Szczepaniak, Andrzejewski (60 Polaszek), Kręgielczak (75 Wojciechowski), Piotrowski (46 Norkiewicz), Kędziora (46 Andrzejczak), Jakubowski, Kozak

Astra: Półtoraczyk, Potarzycki, Kosiński, Wawrocki, Sworowski, Frydryszak (24 Kucybała), Nowak (57 Falentin), Szpilewski (83 Zieliński), Baran, Hyżyk (73 Smyczyński), Szajkowski.

14 sierpnia Astra pokonała na wyjeździe Koronę Piaski. Dwa spośród trzech ze zdobytych przez nią goli strzelił Tomasz Szajkowski.

Miejscowi kibice i piłkarze byli przekonani, że po pokonaniu w pierwszej kolejce beniaminka z Garzyna, również po spotkaniu z Astrą cieszyć się będą ze zwycięstwa i tym samym z drugiego kompletu punktów. Ich atutem miało być własne boisko i fakt, że w naszej drużynie zadebiutuje paru zawodników, którym mialoby brakować zgrania i boiskowego zrozumienia z pozostałymi kolegami. Początkowo rzeczywiście gospodarze osiągnęli przewagę. Już w pierwszej min. idealną wręcz sytuację miał Nikodem Kozak, ale z kilku metrów nie trafił on do pustej bramki. Napór jednak nie ustawał, co dało efekt w 28 min. Wtedy to, po strzale zza pola karnego Rafała Piotrowskiego, interweniujący Piotr Półtoraczyk wybił piłkę przed siebie, ale tak nieszczęśliwie, że wprost pod nogi Dominika Jakubowskiego, który z kilku metrów umieścił ją w siatce. To minimalne prowadzenie piaskowianie utrzymali do końca pierwszej połowy. Sytuacja nie załamała ambitnych krotoszynian i strzelili trzy gole.
Nasi zawodnicy byli lepsi od rywali pod każdym względem i mecz stał się jednostronnym widowiskiem. Do remisu, w 62 min., bardzo precyzyjnym strzałem w samo okienko z rzutu wolnego doprowadził grający trener Michał Kosiński. Gospodarze chyba zapomnieli jak groźny i skuteczny może być Tomasz Szajkowski, a to właśnie jego gol dał nam minimalną wygraną w Piaskach w rundzie wiosennej. Teraz też pokonał on Zbigniewa Kordusa, i to dwukrotnie, kończąc szybkie kontrataki w 75 i 82 minucie. Trzy punkty, w pełni zasłużenie, przyjechały więc do Krotoszyna.

Witold Blandzi

    

- Strona główna -