|
Astra: Półtoraczyk, Kucybała, Kosiński, Sworowski, Potarzycki (87 Sikora), Baran (67 Hyżyk), Nowak, Wronek,
Szpilewski, Smyczyński (90 Dudek), Szajkowski
KKS
Prosna: Mrowca, Warzych, Łagoń, Sowiński (46 Piskozub), Burzyński, Sibiński, Chojnacki (75 Wasilewski), Adamek,
Laluk, Gliński, Olejnik
Po siedmiu meczach bez zwycięstwa kibice Astry wreszcie doczekali się kolejnej wygranej naszych piłkarzy. W sobotę 29 października, na własnym boisku, minimalnie pokonali oni KKS Prosnę
Kalisz.
Sobotni mecz toczył się o przysłowiowe 6 punktów, gdyż kaliski rywal krotoszynian był bezpośrednim sąsiadem w tabeli mającym zaledwie punkt straty. W przypadku więc jego wygranej minął by on nas w tabeli i spadlibyśmy na przedostatnie miejsce. Remis nie dawał praktycznie nic ani jednym, ani drugim.
Jeszcze nie tak dawno spotkania Astry i KKS-u, bez względu na to kto był ich gospodarzem, wywoływały duże emocje wśród fanów tych zespołów i były one tzw. podwyższonego ryzyka. Również tym razem policja zmobilizowała więc większe siły, ale jak się okazało, były one zupełnie niepotrzebne, gdyż nie przybył ani jeden kibic gości. Być może jest to jeden z przejawów dużych problemów organizacyjno-finansowych, jakie ma obecnie KKS. Pojawił się natomiast fan klub Astry wspierający poczynania naszych piłkarzy. Ci jednak nie odwzajemnili się dobrą, a przede wszystkim skuteczną grą.
Niespodziewanie pierwszą groźną akcję stworzyli grający w wybitnie młodzieżowym składzie kaliszanie, ale strzał Wojciecha Olejnika był minimalnie niecelny. Później coraz większą przewagę zyskali miejscowi, ale długo nie przynosiło to efektów. Najpierw po podaniu Adriana Barana i szczupaku Łukasza Smyczyńskiego piłka przeszła tuż obok słupka. Po chwili po strzale Michała Potarzyckiego z 20 metrów i interwencji Patryka Mrowcy skończyło się na rogu. W 13 min. doszło do sporego zamieszania pod kaliską bramką, które zakończyło się bardzo niecelnym strzałem Bartosza Nowaka. W 21 min. Mrowca nie dał się pokonać Rafałowi Szpilewskiemu. Później w sytuacjach sam na sam kaliskim bramkarzem byli Tomasz Szajkowki i Potarzycki, ale obie próby przelobowania go były nieskuteczne.
Siedem minut po zmianie stron kolejną okazję miał Potarzycki, z rzutu wolnego z ponad 20 metrów strzelił on mocno, ale nie na tyle, by zaskoczyć Mrowcę. Po chwili niecelnie z bliska główkował Szajkowski.
Widząc nieporadność swoich piłkarzy trener Andrzej Buski zdecydował się wprowadzić trzeciego napastnika, a był nim powracający po poważnej kontuzji Artur Hyżyk i zaledwie kilkadziesiąt sekund po wejściu na boisko oddał on groźny strzał z 20 metrów, ale i tym razem bramkarz gości interweniował skutecznie. Tymczasem w 78 min. niewiele pomylił się Bartosz Gliński. Po szybkiej kontrze i podaniu Huberta Wronka piłki nie zdołał opanować znajdujący się w idealnej sytuacji Szajkowski. Później znów mieliśmy pudło Szpilewskiego. Wreszcie jednak nadeszła 84 min. kiedy to po podaniu Hyżyka wreszcie sytuacje sam na sam z bramkarzem wykorzystał Smyczyński. Zaledwie jednak 120 sekund potem bardzo bliski odrobienia strat był Michał Laluk, na szczęście piłka po jego strzale z 12 metrów o centymetry minęła słupek krotoszyńskiej bramki. Astra nie zachwyciła i w zgodnej ocenie obserwatorów po prostu wymęczyła zwycięstwo 1:0. Najważniejsze jednak, że ta 13 kolejka dała nam długo oczekiwany trzeci komplet punktów w tym sezonie. Efektem tego jest opuszczenie przez krotoszynian strefy spadkowej, która plasuje się na ...13 miejscu.
Witold Blandzi
Wywiady:
Andrzej Buski
(trener Astry)
Z długo oczekiwanego zwycięstwa jestem zadowolony, ale z gry nie. Dużo było nerwowości, nieporadności, chaosu. Tym niemniej już do przerwy powinniśmy prowadzić. Remis nic nam nie dawał, więc nie mając innego wyjścia zagrałem vabank wprowadzając Hyżyka i jak się okazało było to posunięcie słuszne. Obiecałem, że jeszcze jesienią będziemy zdobywać punkty i tak się dzieje. Już teraz przedstawiam zarządowi nazwiska piłkarzy, którzy mogliby nas wzmocnić w przerwie zimowej.
Ryszard Adamek
(trener KKS Prosny)
Dzisiaj średnia wieku mojego zespołu wynosi około 18 lat. Są to praktycznie juniorzy młodsi. Przyjechaliśmy tu przynajmniej po remis, i w sumie byliśmy bliscy zrealizowania tego celu. Nasza sytuacja jest ciągle bardzo trudna i nie wiem jaki czeka nas los.
|