|
Astra: Półtoraczyk, Kucybała,
Wawrocki, Sworowski, Kosiński, Nowak, Potarzycki (67 Baran), Szpilewski, Hyżyk, Wronek, Szajkowski
Meble Doktór:
Jaszka, Miszczyński, Pilarski, Szubert (78 Kolenda), Wiącek, Zielażny, Sobczak, Dziuba,
Jurasik, Latański, Grupa
W
ostatnim tegorocznym meczu na własnym boisku piłkarze Astry przegrali z Meblami Doktór Czarnylas. Poważny błąd popełnili poznańscy sędziowie.
Najwierniejsza grupa kibiców, która mimo niezbyt sprzyjającej pogody w minioną sobotę przybyła na krotoszyński stadion, miała dużą nadzieję, że nasz zespół zdobędzie kolejny komplet punktów. A te, w perspektywie dwóch trudnych meczy wyjazdowych, byłyby nam niezmiernie potrzebne. Nadzieję podtrzymywał fakt, że przeciwnikiem była w sumie niezbyt mocna drużyna z Czarnegolasu. Trzeba jednak pamiętać, że w tym sezonie pokonała ona już m.in. u siebie Spartę i Piasta, a na wyjeździe - liderującą Jarotę. Krotoszynianie przystąpili do tego spotkania w pewnym osłabieniu, gdyż z powodu uczestniczenia w zajęciach na studiach nie mogli zagrać Wojciech Falentin i Łukasz Smyczyński. Dobrze, że szybko do pełni sił doszedł Artur Hyżyk.
Sobotni mecz rozpoczął się niemal identycznie, jak tydzień wcześniej ten z KKS-em, czyli od zdecydowanych ataków gospodarzy. W pierwszym kwadransie trzy groźne strzały oddał Tomasz Szajkowski. Za każdym razem dobrze interweniował Michał Jaszka, który w tym czasie nie dał się także pokonać Hubertowi Wronkowi i Rafałowi Szpilewskiemu. W 15 min. pierwszy raz zagrożenie stworzyli goście, ale ich akcję wybiciem piłki na róg przerwał Michał Potarzycki. W 24 min. niewiele pomylił się grający trener rywali, Andrzej Dziuba. Cztery minuty później miała miejsce kluczowa sytuacja tego meczu. Wtedy to piłkę z głębi pola otrzymał znajdujący się na ewidentnym spalonym Tomasz Grupa, ale ani sędzia asystent, ani główny – Łukasz Dziakiewicz, ku wielkiemu zdziwieniu naszych piłkarzy nie przerwali akcji. W końcu piłka trafiła do Dziuby, który z kilku metrów uzyskał prowadzenie. Głośno krytykujący takie sędziowanie trener gospodarzy Andrzej Buski został odesłany na trybuny. W pierwszej połowie obaj bramkarze mieli jeszcze po jednej interwencji.
Fatalnie dla miejscowych zaczęła się druga część, gdyż zaledwie kilkadziesiąt sekund po jej rozpoczęciu prowadzenie gości podwyższył doświadczony Roman Latański. Później przez dłuższy czas niewiele się działo. Tak było do 74 min. kiedy to strzał Grupy obronił Półtoraczyk. W 78 min., po silnym strzale Michała Kosińskiego z rzutu wolnego z około 20 metrów, Jaszka efektownie odbił piłkę, na przedpolu doszło do zamieszania, po którym z bliska gola zdobył Adrian Baran. Odżyły więc nadzieje przynajmniej na remis. Mieliśmy dwie okazje, żeby do niego doprowadzić, ale najpierw naszą akcję dalekim wyjściem przerwał bramkarz, a następnie kolejny wolny był zbyt przekombinowany. Ale i goście mieli szansę w 86 min., wykonując rzut wolny, obroniony jednak przez Półtoraczyka.
Po meczu trener Andrzej Buski poprosił obserwatora z ramienia WZPN o opinię na temat kontrowersyjnej sytuacji. Mimo że zazwyczaj obserwatorzy tacy odmawiają komentarzy, tym razem padlo otwarte stwierdzenie, że powinien zostać odgwizdany spalony. Obserwator nie chciał wyjawić, jaką ocenę wystawił poznańskim arbitrom, ale przyznał, że niską. Niestety, tak potrzebnych punktów to nam nie da. Być może zarząd klubu powinien złożyć protest, choćby pro forma. Sprawa nie może pozostać całkiem bez echa. Trzeba bowiem reagować na każdy przejaw rażącej niesprawiedliwości.
Witold Blandzi
Wywiady:
Andrzej Buski
- (trener Astry)
Byliśmy zdecydowanie lepsi, mieliśmy więcej sytuacji bramkowych. Ciągle jednak brakuje nam skuteczności, nad poprawieniem której cały czas pracujemy. Niewiele jednak mogę zrobić, gdyż na ostatnim treningu strzeleckim miałem sześciu zawodników. Inną sprawą jest to, że sędziowie tego meczu nie powinni pracować w tym sporcie, gdyż wypaczyli wynik. Przegraliśmy niezasłużenie z winy sędziego. Moi zawodnicy w przerwie byli bardo rozżaleni, zastanawiali się, po co w ogóle wychodzić i grać, skoro i tak “będzie nas kręcił”.
Andrzej Dziuba
- (trener Mebli Doktór)
Jestem dziś zaskoczony postawą “Astry” bo podglądałem ją kilka razy i jej gra nie przypadła mi do gustu. Ale dzisiaj byłem pod wrażeniem dobrej gry. Piłka nożna polega jednak na strzelaniu bramek, my to uczyniliśmy dwukrotnie i dlatego wygraliśmy. Zrealizowaliśmy tym samym zakładany cel i, oczywiście, bardzo się z tego cieszymy. Kontrowersyjną sytuację trudno mi oceniać, sędzia był blisko. Jesienią chcemy zdobyć jeszcze trzy punkty, tym bardziej, że następny mecz gramy u siebie z KKS-em, żeby mieć spokojną zimę.
Rozmawiał Witold Blandzi
|