OPIS MECZU

   

Astra Krotoszyn - Sparta Miejska Górka 2:0 (0:0)

Bramki: Dawid Białkowski (78), Łukasz Smyczyński (83)

Astra: Smoczyk, Hylewicz, Tylman, Kosiński, Świtała, Maryniak, Potarzycki (67. Wronek), Falentin, Sworowski, Szajkowski, Białkowski (81. Smyczyński)

Sparta: Sadowski, Staniszewski, Rzepka, Piech, Maćkowiak, Smektała, Frąckowiak, Świtała, Łapacz, Herzog, Kokot

Astra Krotoszyn odzyskuje powoli miano drużyny, której ciężko jest odebrać punkty. Po dobrych występach przeciw Zjednoczonym Rychwał i Koronie Piaski podopieczni Krzysztofa Wewióra skompromitowali się jednak na boisku w Borku, gdzie ulegli z broniącą się przed spadkiem miejscową Wisłą. Pewną rehabilitacją był cenny remis z Jarotą Jarocin. Konfrontacja ze Spartą Miejska Górka miała udowodnić, że klęska w Borku była tylko przypadkowa.

Pierwsza połowa na to jednak nie wskazywała. Na boisku wiało nudą, a strzałów było jak na lekarstwo. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Akcje ofensywne z jednej i z drugiej strony kończyły się zwykle fiaskiem. Brakowało dokładności. Trzeba jednak przyznać, że w tej części meczu bardzo dobrze spisywały się obie formacje defensywne. Kibice bramek się jednak nie doczekali. W pierwszych 20 minutach drugiej części gry obraz uległ niewielkiej zmianie. Dopiero z upływem czasu jedni i drudzy zdecydowali się grać bardziej odważną piłkę. 

W 67 minucie Marcin Herzog kąśliwym strzałem z rzutu wolnego próbował pokonać Szymona Smoczyka. Próba ta była jednak nieskuteczna. W 75 minucie Janusz Maryniak nie zauważył dobrze ustawionych partnerów i po indywidualnej akcji fatalnie przestrzelił. W 80 minucie rajd prawym skrzydeł przeprowadził Hubert Wronek. Popularny "Hubertinho" płaskim dośrodkowaniem stworzył spore zamieszanie, ale zabrakło wykończenia tej akcji w polu karnym. Chwilę później Dawid Białkowski zdobył prowadzenie dla gospodarzy. Krotoszyński napastnik wślizgiem uderzył piłkę z 16 metrów, a ta po rykoszecie wpdła do siatki Dominika Sadowskiego. Cztery minuty później - wprowadzony za Białkowskiego - Łukasz Smyczyński zdecydował się na strzał z 16 metrów. Futbolówkę próbowali wybić obrońcy gości. Robili to tak nieporadnie, że ta "płacząc" wpadła do bramki. Spiker spotkania ogłosił, że strzelcem był Tomasz Szajkowski, jednak ten pokazał kibicom, że wynik spotkania ustalił junior gospodarzy.

Wojciech Miller
"Fakty Krotoszyńskie"

    

- Strona główna -