Wywiad z prezesem |
|
Wywiad
Witolda Blandzi z prezesem KS Astra Krotoszyn Mieczysławem Pełko
przeprowadzony tuż po drugim meczu barażowym w Gnieźnie (28.06.2003 r.).
Czy trener Grzegorz Wesołowski pozostanie? Trener Wesołowski odejdzie, bo zamknął się pewien etap jego pracy. Myślę, że chciałby pracować w klubie, który ma większe ambicje. A naszym najbliższym celem jest zmontowanie drużyny. Postawimy na młodzież, juniorów, którzy będą chcieli grać w czwartej lidze. Taka jest nasza przyszłość. Będzie to na pewno piłka typowo amatorska, może z trzema bardziej doświadczonymi piłkarzami, którzy poprowadziliby drużynę. Czyli nasz start w nowym sezonie nie jest zagrożony? Nie, absolutnie. Otrzymaliśmy pieniądze z Urzędu Miejskiego i one ciągle są. Tak więc nie ma obaw, ale – powtarzam – będziemy grali bez ambicji zajęcia pierwszego miejsca, gdyż to wymaga większego budżetu. Chyba że znalazłby się jakiś strategiczny sponsor... W minionym tygodniu pojawiła się niepokojąca informacja o rzekomych zwolnieniach lekarskich podstawowych zawodników. Okazało się, że jest to chwyt psychologiczny wobec Mieszka. Jak Pan sądzi, czy spełnił swoją rolę? Nie do końca. Gnieźnianie nie uwierzyli. Zrobiło się trochę zamieszania, ale przy okazji dowiedzieliśmy się, że kibice śledzą wszelkie informacje, także te w internecie, i że przeżywają wszelkie ważne dla drużyny momenty. Przepraszam kibiców, ale to był wybieg mający pomóc nam w meczu rewanżowym. W dzisiejszej Gazecie Poznańskiej prezes Mieszka mówi o niezbyt przychylnym przyjęciu zarządu tego klubu w Krotoszynie. Jakby Pan to skomentował? Nie wiem, o co mu chodzi. Ja też nie czuję tutaj jakiegoś specjalnego wyróżniania. Potraktowano mnie jak normalnego kibica. Uważam, że jeśli prezes Mieszka chce, aby noszono go na rękach, to musi awansować do drugiej ligi, a potem do pierwszej. Może wtedy tak będzie. Chyba więc przesadził. |
|
|
| - Strona główna - |